<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Marian Brandys - 'Początek opowieści'">
<author_1="B.">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="10">
<date="1951-10-14">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Kulbar zawołał głośno: — Hej koleżanko, czeka tam na mnie jeszcze kto? Sekretarka Bączkówna wetknęła głowę przez uchylone drzwi. Jej mały nosek ginął niemal zupełnie w rogowych okularach — Czeka taki jeden... Na Kulbara czekał interesant. Miał 15 a może 16 lat. Ubrany był w mocno zniszczoną "kacabajkę" i w sfatygowane buty. Spod płowej strzechy od wielu miesięcy niestrzyżonych włosów, patrzały na świat wielkie, jasnobłękitne oczy. Nazywał się Henryk Poczaj, był zupełnie sierotą. Przed kilkoma dniami dostał na wioskę list od kolegi z Nowej Huty. Kolega napisał mu, że w Nowej Hucie młodzi chłopcy mogą praktykować w najróżniejszych zawodach. Wobec tego Henryk Poczaj zebrał się tak jak stał — bo żadnych bagaży, a nawet i czapki własnej nie posiadał — i przywędrował pieszo do Nowej Huty. Członkowie zarządu Z.M.P. z zainteresowaniem wysłuchali jego historii, po czym Kulbar zapytał: — A czymże ty byś chciał być kochasiu? Wielkie, błękitne oczy zabłysły. Twarz chłopca spłonęła łuną — Listonoszem chciałbym być — powiedział żarliwie. Kulbar zdziwił się .— W Nowej Hucie chłopcy uczą się na murarzy, hutników, traktorzystów elektrotechników — a ty akurat listonoszem chcesz zostać? — A listonoszem nie można — jęknął chłopiec — Nie nie można — Zaczekaj. Kulbar — pociągnął Kulbara za rękę Maciejko (Maciejko był ze wsi) — Kulbar, ty nie wiesz, co dla chłopaków z małej wioski jest listonosz. To dla nich daleki świat, to jedyny niewsiowy zawód. Ty się nie dziw, że ten mały chce być listonoszem. Daj mu pochodzić za listonosza po budowie. Sam pozna co to smak budowy. I mały Poczaj został listonoszem. Chodził po budowach domów, po budowie kanału, po budowie kombinatu. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
